Facebook

Dołącz do nas na facebooku

Start Bł. Elżbieta i Krzysztof Mora

Bł. Elżbieta i Krzysztof Mora

Jedną z par małżeńskich, którą przedstawia się jako osoby pokonujące trudne chwile wspólnego życia w związku jest - Bł. Elżbieta i Krzysztof Mora.

Elżbieta Mora urodziła się 21 listopada 1774 r. w Rzymie, jako córka majętnego szlachcica Tomasza Canori i Teresy, z rodu Primoli. Już jako dziecko była szczególnie otwarta na wszystko co wiązało się z religią. Aby zapewnić jej odpowiednie wykształcenie rodzice wysłali ją (razem z siostrą Benedykta) do klasztoru augustianek  w Cascii (Umbria), gdzie żyła kiedyś św. Ryta, wdowa i pokutnica. Tutaj w latach 1785-1788 młoda rzymianka przeżyła piękny okres dzieciństwa, tu została również obficie ubogacona.

Miała upodobanie zajmowania się „sprawami Bożymi”, jak to sama później wyraziła. O swojej Pierwszej Komunii Świętej wyznała: „Jakże uszczęśliwione, spokojne i pełne wesela było moje serce, o Jezu, mój Oblubieńcze”. Dwunastoletnia Elżbieta miała wyjątkowy stosunek do Chrystusa: „Przed Ukrzyżowanym, u Jego stóp, dałam mojej duszy upust, otwierając moje serce i uprosiłam sobie światło i siłę. Moja dusza nie miała żadnego innego Przewodnika, jak tylko Jezusa i to tego Ukrzyżowanego”. Wszyscy podziwiali jej przykładne życie i doszukiwali się w niej powołania do życia zakonnego. Ona sama wyznała później: „Poświęciłam się całkowicie Panu, żyjąc w modlitwie i ascezie; zadałam sobie trud, ćwicząc się w cnotach i starałam się zwłaszcza o głębokie skupienie”. Wtedy się rozchorowała. Postawiono diagnozę „początkowe stadium gruźlicy”. Rodzice zdecydowali się natychmiast zabrać Elżbietę do domu. Bardzo szybko zanikło domniemane powołanie Elżbiety do życia zakonnego. Na życzenie rodziców brała często udział w spotkaniach towarzyskich.

Gdy miała 19 lat poznała Krzysztofa Mora, syna lekarza, prawnika i zakochała się w nim. 10 stycznia 1796 r. Elżbieta Canori poślubiła Krzysztofa, składając przed Bogiem przyrzeczenie aż do śmierci. Wsparta łaską Chrystusa, przez którego czuła się prowadzona, była zdecydowana, by jej dotychczasowe życie złączyło się z drogą miłości i wierności wobec małżonka. Pierwsze miesiące małżeństwa przypominały miesiąc miodowy, z ciągle okazywanymi sobie nawzajem znakami przywiązania i głębokiego szacunku oraz wzajemnej wierności. Niestety zazdrosna miłość skłoniła młodego adwokata do nakazania małżonce ograniczenia, a właściwie zerwania kontaktów z rodzicami i z przyjaciółmi. Elżbieta cierpiała, ponieważ pragnęła zachować szczęście swojego małżeństwa w równowadze wewnętrznej i w harmonii. Uzbroiła się w pokorę i cierpliwość w obcowaniu ze swym zazdrosnym mężem. Niewierność Krzysztofa stała się przyczyną całkowitego braku zainteresowania żoną i dziećmi, które im się narodziły.

Życie Elżbiety w następnych latach było naznaczone cudzołożnym zachowaniem się niewiernego małżonka, który coraz bardziej oddalał się od żony i dzieci, oddając się uciechom i hazardowi. Dla Elżbiety i jej dwóch córek, Marianny i Lucyny, bolesnym tego następstwem było ubożenie. Wkrótce zaczęło brakować im pieniędzy. Zaufanie Elżbiety do Opatrzności Bożej było i pozostało niewzruszone, także jej wierność do małżonka. Swoje życie złożyła w ofierze za zbawienie duszy i nawrócenie męża. Była pełna wyrozumiałości i gotowa by wybaczyć. Kiedy jej mąż zachorował, sprzedała wszystko, co jeszcze posiadała aby go leczyć i uchronić przed więzieniem za wielkie długi. Elżbieta Canori Mora pozostała zawsze wierna przyrzeczeniu, jakie złożyła podczas ślubu. Nie uległa ani naciskom rodziny, ani swego spowiednika, by rozstać się z Krzysztofem.

Elżbieta była nie tylko wierna w swej heroicznej miłości i wierności małżeńskiej, lecz wzorowo, wbrew wszelkim trudnościom wychowała obie córki. Towarzyszyła im w dorastaniu, w rozwoju ich życia religijnego, w rozsądnym kształtowaniu ich wiedzy i we właściwym rozumieniu ich powołania. Marianna wybrała stan małżeński, przedwcześnie umarła, pozostawiając jedno dziecko. Druga z córek Lucyna została siostrą zakonną u oblatek św. Filipa Nereusza, gdzie świątobliwie zmarła. Do życia, które obfitowało w ofiary i krzyże, potrzebne siły Elżbieta czerpała z codziennego uczestniczenia we Mszy Św. i z codziennej adoracji Jezusa w Najświętszym Sakramencie. W ostatnim etapie życia, od roku 1807 aż do zgonu, pobożność jej była naznaczona tajemnicą Trójcy Świętej. Ojciec Fernardo z zakonu trynitarzy był w 1807 r. jej przewodnikiem duchowym i przyjął ją w szeregi członków trzeciego zakonu trynitarzy przy kościele San Carlino. Teraz jeszcze bardziej mogła poddawać się działaniu Boga Trójjedynego. W mistyczny sposób odczuwała i przeżywała oświecenie, nawiedzenie i umacnianie przez Trójjedynego Boga.

Pobudzona miłością do Boga Trójjedynego i zachęcona celem zakonu trynitarzy, który zawsze poświęcał się uwalnianiu jeńców, Elżbieta odtąd nie tylko troszczyła się o córki, które nieustannie prosiła o utrzymanie miłości do swego ojca i o wybaczenie jemu postawy wobec rodziny. Poświęciła się także bardzo gorliwie ubogim i chorym, jak również prostytutkom i dawnym grzesznikom. Dodawała także odwagi trynitarzom z rzymskiego San Carlino, by byli wierni swemu powołaniu i wypełniali wspaniałomyślnie swoje posłannictwo, doprowadzając do oswobodzenia tych, którzy dostali się do niewoli lub są więzieni z powodu wiary, wierności Ewangelii. Wielu ludzi z różnych warstw społecznych przybywało do Elżbiety, aby zasięgnąć u niej rady.

Jej mieszkanie przekształcało się w prawdziwy kościół domowy, jeszcze bardziej wówczas, gdy była chora i za przyzwoleniem papieża wolno było odprawiać Mszę Św. w jej domowej kaplicy. Tu łączyła wszystkie własne i rodzinne ofiary z tą jedyną Ofiarą zadośćuczynienia złożoną na Golgocie, aby wyjednać nawrócenie grzeszników, a przede wszystkim nawrócenie swojego małżonka Krzysztofa. Gdy Elżbieta wyczuła zbliżającą się śmierć, przywołała do siebie obie córki, którym ponownie poleciła, aby modliły się o nawrócenie swojego ojca.

Krzysztof po śmierci swojej świątobliwej małżonki bardzo żałował za wszystkie swoje przewinienia. Zdołał jeszcze zostać kapłanem w Zakonie Braci Mniejszych Konwentualnych, przybierając imię o. Antonio Mora. Potem żył i umierał jak święty. Elżbieta Mora zmarła 5 lutego 1825 r. w Rzymie. Jej ciało spoczywa w rzymskim kościele San Carlino. 24 kwietnia 1994 r. została beatyfikowana przez papieża Jana Pawła II. Elżbieta Mora była małżonką przyozdobioną heroicznymi cnotami, troskliwą matką, kobietą wyróżniającą się zamiłowaniem do modlitwy, mistyczką i pokutnicą, która wymodliła powołanie zakonne dla jednej z dwóch swoich córek, jak również nawrócenie i powołanie zakonne dla swojego beztroskiego małżonka.

oprac. jw

na podstawie książki Ferdynand Holböcka (2001) pt. "Święci małżonkowie. Zwyczajne pary małżeńskie wszystkich wieków nadzwyczajnymi wzorami cnót".